Czy istnieje takie coś jak nienawiść od pierwszego wejrzenia ?
Juliet weszła do budynku nowej szkoły, była niepewna, zdenerwowana, była wyjątkowa, ale jeszcze o tym nie wiedziała. Skrywała w sobie tajemnicę.
Ta myśl towarzyszyła mi od dziecka. Nigdy nie lubiłam innych dzieci, czy może młodzieży z klasy czy grupy. Nigdy nie miałam najlepszej przyjaciółki, której na przerwach szeptałabym sekrety na przerwach. Nie byłam kochliwa, ani przyjacielska, najchętniej omijałam innych szerokim łukiem. Byłam typem samotnika.
-Hej
Usłyszałam męski głos niedaleko siebie. Spojrzałam w prawo, wysoki szatyn usiadł obok mnie.
-Siema,
o co chodzi ?
Niepewnie się odezwałam, od tak dawna nie odezwałam się z tego powodu, że musiałam, ponieważ "tak wypada".
-Mam na imię Chester.
Chłopak przedstawił mi się. Spojrzałam na niego i czekałam co powie dalej, po chwili zrozumiałam, że teraz moja kolej. Roześmiałam się <O Boże !, kiedy ostatni raz ja się śmiała ?> i niepewnie spojrzałam w jego ciemne oczy.
-Przepraszam, od dawna z nikim nie rozmawiałam,
nie jestem za dobra w te klocki.
Powiedziałam się i uśmiechnęłam, odwzajemnił go.
-Juliet.
-Piękne imię.
-Dziękuję.
Nagle zadzwonił dzwonek.
-Robisz coś po lekcjach ?
Jego oczy zapłonęły nadzieją.
-Nic, tylko muszę iść do domu.
Uśmiechnęłam się, nauczycielka zbliżała się do klasy.
-Odprowadzę Cię.
Po tych słowach odwróciłam się i ze spuszczoną głową weszłam do klasy.
Juliet weszła do budynku nowej szkoły, była niepewna, zdenerwowana, była wyjątkowa, ale jeszcze o tym nie wiedziała. Skrywała w sobie tajemnicę.
Ta myśl towarzyszyła mi od dziecka. Nigdy nie lubiłam innych dzieci, czy może młodzieży z klasy czy grupy. Nigdy nie miałam najlepszej przyjaciółki, której na przerwach szeptałabym sekrety na przerwach. Nie byłam kochliwa, ani przyjacielska, najchętniej omijałam innych szerokim łukiem. Byłam typem samotnika.
-Hej
Usłyszałam męski głos niedaleko siebie. Spojrzałam w prawo, wysoki szatyn usiadł obok mnie.
-Siema,
o co chodzi ?
Niepewnie się odezwałam, od tak dawna nie odezwałam się z tego powodu, że musiałam, ponieważ "tak wypada".
-Mam na imię Chester.
Chłopak przedstawił mi się. Spojrzałam na niego i czekałam co powie dalej, po chwili zrozumiałam, że teraz moja kolej. Roześmiałam się <O Boże !, kiedy ostatni raz ja się śmiała ?> i niepewnie spojrzałam w jego ciemne oczy.
-Przepraszam, od dawna z nikim nie rozmawiałam,
nie jestem za dobra w te klocki.
Powiedziałam się i uśmiechnęłam, odwzajemnił go.
-Juliet.
-Piękne imię.
-Dziękuję.
Nagle zadzwonił dzwonek.
-Robisz coś po lekcjach ?
Jego oczy zapłonęły nadzieją.
-Nic, tylko muszę iść do domu.
Uśmiechnęłam się, nauczycielka zbliżała się do klasy.
-Odprowadzę Cię.
Po tych słowach odwróciłam się i ze spuszczoną głową weszłam do klasy.
*
Przed ostatnią lekcją zaczepiły mnie "koleżanki" z klasy.
-Czego Chester od Ciebie chciał ?
Zapytała Ola stając nade mną.
-Nie Twoja sprawa.
Odpowiedziałam i wstałam, spojrzałam jej w oczy, były przepełnione...
-To jest...
-Eghem.
Jedna z jej świty odchrząknęła, widocznie też jej się podobał. Uśmiechnęła się sztucznie.
-To będzie mój chłopak, więc z łaski odczep się od niego, nie chcę żeby się, eghm zmarnował.
Nie wytrzymałam i moja pięść ruszyła ku jej twarzy. Centymetr od niej ktoś przytrzymał moją dłoń, zrobił to szybko i zdecydowanie. Spojrzałam w kierunku...
-O Chester, dziękuję. Ta wariatka...
Ola zaczęła swój wywód.
-Lepiej zamilcz. Przykro się słucha.
Spojrzał w moją stronę.
-Nie warto, idziemy ?
Kiwnęłam głową i wziąwszy torbę ruszyłam za chłopakiem, wiem, że nie powinnam, ale musiałam. Odwróciłam się i kpiącą spojrzałam na Olę, była zazdrosna, tak cholernie zazdrosna !
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz